wtorek, 1 kwietnia 2014

Prolog: Kuba się żeni.

Cisza wokół mnie jest niemal namacalna, może dlatego, że nigdy wcześniej nie zaznałem jej w takim wymiarze.
Może i siedzieliśmy na tych schodach w milczeniu, ale słyszałem wtedy Twój oddech. Czułem ciężar Twojej głowy na moim ramieniu, każde najmniejsze drżenie Twojego ciała pod wpływem chłodu nocy.
Wiedziałem, że jesteś.
Byłem pewny, że zawsze będziesz.
A teraz siedzę tu zupełnie sam i próbuję znaleźć chociaż jedną z tych wszystkich konstelacji, które mi pokazałaś.
I nie potrafię, cholera, po prostu nie potrafię.
Tak samo jak nie potrafię odnaleźć Ciebie. Wiem gdzie jesteś, wiem co robisz, mógłbym nawet do Ciebie zadzwonić, ale nie trafiłbym do Ciebie.
Dziewczyny, która nauczyła mnie życia już nie ma, a przynajmniej dla mnie już nie będzie.
Sam ją zniszczyłem. Nie chciałem, ale wystarczył jeden nieostrożnych ruch, by nic już nie było takie jak kiedyś.
A skoro ja tak bardzo to przeżyłem, to co czułaś Ty? Mimo wszystko chciałbym to wiedzieć. Chciałbym żebyś mnie o to wszystko oskarżyła, żebyś jasno i dobitnie powiedziała, że to moja wina, że to ja odebrałem Ci wszystko co miałaś.
To by nie bolało tak jak to co zrobiłaś.
Odsunęłaś się ode mnie. Nie zerwałaś ze mną kontaktu, po prostu przestałaś dopuszczać mnie do swojego życia.
W sumie trudno Ci się dziwić, bo przeze mnie nie masz takiego życia o jakim marzyłaś.
Zawsze powtarzałaś, że trzeba biec do gwiazd, bo to wcale nie jest tak, że one są nieosiągalne. Skoro je widzimy to możemy do nich dotrzeć, wystarczy znaleźć odpowiednią drogę.
Wiem, co miałaś na myśli, kiedy wypowiadałaś te słowa, ale teraz, gdy Ciebie nie ma obok, a ja sam patrzę w niebo, odnajduję w nich zupełnie inny sens.
Do Krakowa, gdzie obecnie mieszkasz, prowadzi stąd całkiem niezła i szybka trasa. A ja paradoksalnie odnoszę wrażenie, że łatwiej byłoby mi dostać się do gwiazd niż do Ciebie.

~~~

- No i jak chłop nie miał problemów i był szczęśliwy, to się, kurna, zaręczył. - Maciek uśmiechnął się ironicznie do swoich towarzyszy, kręcąc przy tym głową.
Wiadomość o tym, że Kuba postanowił się ustatkować wtrząsnęła jego młodszym bratem do tego stopnia, że zorganizował w ich wspólnym mieszkaniu spotkanie praktycznie wszystkich skoczków, którzy byli zbyt zaskoczeni, by mu odmówić.
- Będzie wesele. - uradowany Krzysiu Miętus oderwał się od ściany i poruszył biodrami, na co Maciek złapał się za głowę, nieświadomie burząc swoją fryzurę.
- Przecież ten idiota nawet tańczyć nie umie.
- Kocur, nie bój dupy, my go nauczymy. - Piotrek poklepał przyjaciela po ramieniu, mając jak najlepsze intencje, jednak jak tamten rzucił mu tylko nieprzyjazne spojrzenie i uderzył się pięścią w czoło.
- No ale przecież można mu jakiegoś instruktora załatwić, prawda? - spytał milczący jak dotąd Kamil.
- Dzięki wam pradawni bogowie za tego oto Stocha. - wymruczał Kot do sufitu.
- Zrobimy casting na jakąś fajniutką tancerkę. Ja mogę testować. - Miętus Starszy nie tracił entuzjazmu i włączał już laptopa, by zacząć działać, kiedy odezwał się jego młodszy imiennik.
- A może moja siostra?
- To ty masz siostrę? - Maciej zmarszczył brwi, próbując odszukać w pamięci rzeczoną siostrę, ale za bardzo mu to nie wychodziło.
- No tak, mieszka w Krakowie i pracuje w jednej ze szkół tańca...
- Idealna, biorę ją. - przerwał mu Kot, bo Kuba właśnie pojawił się w mieszkaniu.
- Coś mnie ominęło? - spytał, witając każdego kadrowicza po kolei.
- Tak tylko planujemy twoje wesele. - poinformował go Kubacki, ściągając na siebie nieprzychylne spojrzenia reszty zgromadzonych.
- Maciek, ty stara plotkaro, czy ty wszystko musisz wszystkim mówić? - westchnął Kuba.
- Ale Kubuniusiuniu kochany, ja to dla twojego dobra. Przecież nie możesz dać plamy podczas pierwszego tańca, prawda? Nie chcesz Anecie zmiażdzyć stopy, nie? Więc siostra Krzysia cię nauczy co i jak. - Maciek był niezwykle dumny z siebie, w końcu Kuba z pewnością nie poradziłby sobie w życiu, gdyby nie miał tak genialnego brata jak on.
- Ty się chyba przydusiłeś przy porodzie, Skarbie. Nigdy bym Anetki nie skrzywdził.
- Ale ty nie umiesz tańczyć!
Kuba skapitulował i opadł na kanapę. Z młodym trudno było polemizować, jak się uprze to koniec, ale przyjemnie jest go trochę podrażnić. W tym przypadku jednak naprawdę miał rację i trzeba mu było przyznać, że dobrze to wszystko obmyślił, zwłaszcza, że Kubie nigdy nie przyszłoby to do głowy.
- No dobra, to kiedy zaczynamy? - spytał Maćka, a ten popatrzył na Krzyśka.
Biegun wzruszył ramionami, mówiąc, że w zasadzie mogą iść do niej nawet teraz, bo ona pracuje właśnie wieczorami, więc jak się uda, to udzieli Kubie pierwszej lekcji już dzisiaj.
Maciek, nie zawracając sobie głowy dobrymi manierami, wyprosił wszystkich poza Krzysiem, a Piotrka wypchnął nawet siłą, bo Żyła miał ochotę iść razem z nimi. Gdy w końcu zamknął za nim drzwi, wrócił do chłopaków, którzy byli już pogrążeni w ożywionej dyskusji, więc po namyśle wycofał się jednak do łazienki i zaczął układać swoje włosy od nowa.



~~~



Witajcie kochane.
Nie pozostaje mi nic innego jak mieć nadzieję, że Wam się spodoba i że wytrzymacie ze mną.

Stelluś... po prostu wszystkiego najlepszego, Słońce, i spełnienia marzeń. Czy jak to Maciek mówi szczęścia, miłości, przyjaźni i pieniędzy, a resztę sobie kupisz. A tak poważnie, bądź sobą, Stelluś. Właśnie taką Cię kocham. <333

7 komentarzy:

  1. Bardzo tu ciekawie. Ta druga część była tak przyjemnie optymistyczna :) Dawno nie czytałam czegoś tak pozytywnie nastawiającego, a równocześnie dającego do myślenia. A to przez tę pierwszą część. Nie będę się na razie bawić w detektywa, kto co i jak, choć pewne podejrzenia mam.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ojeeeeeej <3
    i znowu się jaram jak głupia.
    Bo:
    a) piszesz coś nowego, a wszystko, co Twoje, to ja mogę pochłaniać tonami.
    b) piszesz o Maćku, który jak wiemy " jest porządnym chłopakiem"
    c) z Kubusiową Anetką pisałam kiedyś i jest przecudowną dziewczyną

    No i naturalnie z Tobą wytrzymamy i mi się bardzo, bardzo podoba.
    Kocham Cię, łobuzie <3333

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten pierwszy fragment! *.* Jedyny komentarz, który jestem w stanie z siebie wydusić to: jeeeeeej! :o Cudowny <3 Uwielbiam takie refleksyjne nastroje wieczorami :)
    A z drugiej strony mamy taki kontrast w postaci tej zabawnej scenki, jak rozumiem z przeszłości? Nieważne, dowiem się w swoim czasie :)
    Jak Ty śmiesz nazywać mnie genialną, kiedy sama piszesz w tak wspaniały sposób? :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj maleńka.
    Zakładam, że wiesz jak bardzo, strasznie i cholernie się cieszę, że dałaś Kocurkowi szansę, ale mimo wszystko czuję się zobowiązana, by Ci jeszcze raz przypomnieć.
    Bardzo, strasznie i cholernie się cieszę.
    Bo wiesz, ten pierwszy fragment jak go czytałam kiedyś tam poruszał niesamowicie, ale zobaczenie go w tym prologu w zestawieniu z tą drugą sceną, która wywołuje zupełnie inne uczucia ... no geniusz, w czystej postaci. Ale o tym wiesz.
    I ta Maciejka kochana nasza. W tym fragmencie, gdzie planuje Kubie wesele ujmuje mnie tym swoim plotkarstwem, zapałem, chwytaniem się każdej okazji do działania, nawet rzekłabym optymizmem, ej, a Kotek optymista to chyba naturalnie w przyrodzie nie występuje, prawda? I jak on kocha tego Kubusienieńka to się w głowie nie mieści. A przez to ja kocham go jeszcze bardziej. Właściwie obu kocham. Całym serduszkiem.
    Za to w pierwszej scenie ten Kotek jest zupełnie inny. Patrząc z perspektywy czasu widzi jakie popełnił błędy, jest refleksyjny, trochę przybity, nie ma w nim już żadnego zapału. I serce mi się kraje, ale wiesz co? Takiego Kocurka kocham jeszcze bardziej.
    To już nie jest Kocurek, dla którego idealna fryzura jest sprawą najwyższej wagi.
    To jest Kocurek, który kocha, kocha kogoś innego i żałuje, że odebrał sobie szczęście.
    Ale przecież wiem, że nie taki diabeł straszny jak go malują i Ty to wszystko im powoli zakręcisz i będzie dobrze, tak?
    No bo ... to jest siostra Misia-Krzysia.
    Więc w jakiś sposób dotyczy to Misia-Krzysia, a Misia-Krzysia się nie krzywdzi, tak?
    Jeszcze Ci o tym nie raz przypomnę, na wypadek gdybyś zapomniała ;D
    I po prostu czekam na więcej.
    A teraz idę wiercić Ci dziurę w brzuchu.
    Kocham Cię, mała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem i zdecydowanie tutaj zostaję, nawet jeśli z moimi komentarzami nie zawsze jest najlepiej, ale czytam zawsze.
    Zacznę od samego bohatera, bo przyznam, że Macieja to ja się zdecydowanie nie spodziewałam - w sumie tak jak po Stelli, wiec obie mnie zaskoczyłyście - ale ostatnio nawet troszeczkę polubiłam naszego Kociaka, więc było to zaskoczenie jak najbardziej na plus. Szczególnie, że ten Kocur jest taki... nie wiem jak to określić, ale coś czuję, że będziemy z nim dorastać, bo między Maciejem z pierwszej sceny a Maciejem ze sceny drugiej jest niesamowita różnica. No i oba te Kotki mają w sobie jakiś urok. Pierwszy dorosłość, zadumę i cudowne porównania; drugi beztroskę, radość i to takie słodkie kręcenie nosem. Poza tym już samym stwierdzeniem 'No i jak chłop nie miał problemów i był szczęśliwy, to się, kurna, zaręczył' zdecydowanie zdobył moje serce.
    No i stwierdzam, że polscy skoczkowie w stadzie bywają bardzo nieprzewidywalni i dziecinni momentami, za co w opowiadaniu ich kochamy, ale w rzeczywistości chyba bym się bała przebywać w ich towarzystwie. Szczególnie będąc jedną z nielicznych dziewczyn. Nigdy nie wiadomo co takim wariatom do głów strzeli.
    Ciekawa jestem co takiego nabroi Kiciak, ale to się dowiemy z biegiem opowiadania zapewne. Dlatego bardzo niecierpliwie czekam na kolejne rozdziały i pojawienie się krzysiowej siostry, bo to chyba o nią się rozchodzi w tej pierwszej części.
    A tak w ogóle to się przyznam po cichu, że jak przeczytałam o tym, że krzysiowa siostra pracuje wieczorami, to zaczęłam się zastanawiać jakiego ona tańca uczy :D Oby Krzyś zawału nie dostał jak się dowie :D
    Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No więc wreszcie jestem choć może geografia to raczej nie dobry moment na podziwianie tego cuda.
    To znaczy ja je od moich urodzin podziwiam i przeżywam codziennie teraz postaram się co naskrobać.
    I wiesz kochanie jest tyle zdolnych, cudownych osób, którym mogłaś to zadedykować.
    A zadedykowałaś to dla mnie<3
    Ta pierwsza część była tak przewzywająca, tak oddająca niektóre moje uczucia, taka zastanawiająca.
    Ten chłopak, który to mówi zastanawia się nad swoim życiem, nad tym co zrobił jakiejś ukrytej dziewczynie.
    I tego żałuje, bierze całą winę na siebie.
    Co więcej chyba tęskni i chciałby cofnąć czas...
    Tylko jedno kluczowe pytanie, czy to Maciek? A może to tylko zmyłka i jakiś inny chłopak? Bo gdyby to jednak był nasz kochany Kocurek, to powiem, że jest mistrzem kamuflażu, umie idealnie zamknąć ból w sobie i zająć problemem ślubu Kubusia.
    No cały Maciejek, zaprosił kumpli i ich wywalił. Co za konsekwencja^^
    No ale z niego się nie żartuje i nie wolno mu w życiu przeszkadzać^^
    No i ten różny taniec wieczorny i skojarzenia z nim^^ Ale siostra Krzysia to się tak uroczo nawet kojarzy, bo on sam. A on jest taki misiek;p


    Kochanie, wielbię Cię<3
    I chylę czoła przed tobą, twoim cudem i ogolnie całokształtem.
    I ja nie mogę uwierzyć, że to tak po prostu dla mnie<3
    Kocham Cię Potworze^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju, jak ja dawno nie czytałam nic twojego. Tak jakoś sobie zniknęłam nawet nie wiem, co, jak, gdzie i kiedy, ale to opowiadanie jakoś tak mi się przewijało cały czas przed oczami i w końcu postanowiłam spróbować i liczyć, że otrzymam rozgrzeszenie za moje bezpodstawne zniknięcie. Otóż, jak wiadomo ja i Maciek jakoś nigdy za bardzo za sobą nie przepadaliśmy, ale na szczęście tu nie ma tyle plucia jadem, jak przy Gregorku, z którym wprost się nie nienawidzimy, ale do rzeczy.
    Ja się cały czas zastanawiam czy ten moment pisany pochyłą czcionką to tak, jakby epilog w prologu, bo jeśli tak to ja się zgadzam z Aią, będziemy dorastać z Maćkiem i ta pani, o którą chodzi to na 100% siostrzyczka Biegunki, którą tak wspaniałomyślenie wysłał do niej Kubusia, który nie potrafi tańczyć. A może, jedna nie? Może jednak przez tylko doprowadzi ją na skraj, bo Maciek ją skrzywdzi? Tak mogę sobie tylko zadawać na razie pytania retoryczne.
    A i ja też pokochałam to stwierdzenia o zaręczynach.
    Pozdrawiam i weny :*

    ps. Jeśli masz ochotę zapraszam do siebie:
    http://te-dni-odeszly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń